Stanisław Górski - Joga w terapii i profilaktyce(2), Joga

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Joga
w terapii i profilaktyce.
Ustrzyki Dolne 2002 rok.
Przedruk prawnie zastrzeżony.
1
Stanisław Górski
W S T Ę P
Ruch i ćwiczenia terapeutyczne oddziaływają korzystnie na czynność wszystkich narządów i
przywracają pełną sprawność fizyczną. Brak odpowiedniego ruchu doprowadza do odwapniania
układu kostnego, zaburzeń w jego ukrwieniu i bólu mięśni. Wady postawy i niesprawny kręgosłup
są przyczynami wielu chorób. Chorujemy na lordozę, korzonki nerwowe, krzyże, nerwicę, wątrobę,
żołądek, jelita, otyłość, obstrukcje, serce, kamienie nerkowe, zatrucia, wypadanie dysków, astmę,
bezsenność, ciśnienie, krążenie, zachwianie równowagi, różne paraliże, blokady energetyczne,
braki równowagi między stanem fizycznym, psychicznym, umysłowym i energetycznym.
Niniejsza książka podaje liczne metody terapeutyczne i profilaktyczne umożliwiające
odzyskanie zdrowia przez rekonwalescentów i ludzi o niskiej sprawności fizycznej. Specjalne
zestawy ćwiczeń poprawią zdrowie. Należy zapobiegać chorobom, ale żeby być zdrowym trzeba
najpierw poznać siebie. Nie znając siebie popełnia się błędy, następnie szuka lekarza lub
uzdrowiciela i często mimo ich starań choroba się pogłębia, wówczas ludzie załamują się i w
końcu w nic nie wierząc, zsuwają się na dno. Nie wiedzą, że każdy z ludzi oddziaływa wzajemnie
na siebie swą pozytywną i negatywną aurą. Osoba, która była u lekarza czy uzdrowiciela
doładowała się również jego aurą. Jeżeli po tych wizytach źle się czuje, to powinna odczekać
przynajmniej trzy miesiące, aby w tym czasie pozbyć się negatywnej aury. Po dobrym
samopoczuciu wiadomo, że udaliśmy się do właściwego lekarza, można wówczas chodzić do niego
często, jego aura leczy jak lek. Kto znajdzie swojego lekarza i uzdrowiciela odzyska zdrowie.
Lekarz stosuje klasyczne metody leczenia, uzdrowiciel bioterapeutyczne. Współpraca obydwu daje
gwarancję pełnego uzdrowienia pacjenta. Na świecie niektórzy lekarze i uzdrowiciele stosują w
leczeniu psychokinetyczny magnetyzm leczniczy. Ja również opanowałem tę siłę i używam jej do
uzdrawiania. W niniejszej książce opisałem wypowiedzi uzdrowionych tym magnetyzmem, który
jest dużą siłą.
O joginach napisano już wiele książek, jogini natomiast rzadko piszą o sobie. Napisałem
więc opracowanie o swoim życiu, o tym jak powracałem z tamtego świata, jak stałem się joginem, i
jak wypełniam swą życiową misję w przywracaniu ludziom zdrowia.
Niniejszą pracę poświęcam cierpiącym na różne choroby wynikłe z niesprawnego
kręgosłupa oraz osób mających choroby na tle nerwowym.
Stanisław Górski
2
ROZDZIAŁ PIERWSZY
Ćwiczenia jogi w terapii i profilaktyce różnych chorób
Cztery życiorysy
Łomża
Dzieciństwo trwało 17 lat.
Urodziłem się 20 września 1913 r. i zaraz umarłem. Byłem
martwy prawie rok. Rodzice zastosowali ortotanazję nie nastąpiła
jednak eutanazja, obudził się czakram Muladhara energia życia.
Pokonałem po raz pierwszy własną śmierć. Chorowałem na krzywicę.
Miałem garb i kolana odchylone do środka. Warunkowo przyjęto mnie
do szkoły, gdyż byłem zbyt niskiego wzrostu i z ledwością chodziłem.
Rówieśnicy mnie wyobcowali. Byłem obiektem drwin i kpin. Gdy
miałem 10 lat, Hindus zaczął uczyć mnie ćwiczeń fizycznych jogi.
Było to w latach 1923 do 1928. W 1924 r. obudził się czakram
Swadistana - energia płci. Szkołę ukończyłem w 1929 r. W 1930 r.
obudził się czakram Manipura - energia zdrowia. Czakramy:
Muladhara, Swadistana, Manipura tworzą energię fizyczną tak zwaną
Energię Ida (-) ze znakiem minusowym i to jest pierwsza siła nazywana Energią Eteryczną.
Równowaga między tymi czakranami daje moc. Tę siłę używam do uzdrawiania.
Było to moje pierwsze życie.
Dzięki pomocy mieszkającego w sąsiedztwie Hindusa mój garb znikł, nogi znacznie się
wyprostowały i urosłem. Stałem się normalnym, samodzielnym człowiekiem. Gdybym nie miał
silnej woli, wiary w siebie, w mistrza i w jego metody uzdrawiania, to miałbym zamknięte drzwi do
samodzielnego i niezależnego życia, byłbym ciężarem społeczeństwa, a to równało by się ze
3
śmiercią moralną. Moja siedemnastoletnia walka z kalectwem dała wyniki, wyzdrowiałem, po raz
drugi pokonałem własną śmierć.
Żeby być joginem trzeba choć raz umrzeć, mieć siłę wrócić i wykonać zlecone zadania. Ja
realizuję uzdrawianie. Sam się uzdrawiam i czynię to dla innych, w myśl Chrystusowej wiary, bo
wychowano mnie jako Sodalisa Mariańskiego.
Radom
Młodość trwała 18 lat.
Moja młodość była przeciwieństwem dzieciństwa. Nie
byłem już kaleką. Byłem normalnym, młodym, samodzielnym
człowiekiem, pomocnym dla innych.
W 1930 r. umarła moja matka Agnieszka, wyróżniała się
szczególną religijnością, była siostrą kółka różańcowego,
pochowana jest w Łomży. Po śmierci matki z chorym ojcem i
małoletnią siostrą udaliśmy się do krewnych. Pracowałem od 1930
r. do końca 1936 r.
Utrzymywałem trzyosobową rodzinę. W 1931 r. obudził się
czakram Annahata czyli energia miłości przez serce. W 1939 r.
obudził się czakram Wiszuda czyli energia talentów. Podczas
drugiej wojny światowej brałem udział w „Ruchu Oporu” w Armii
Krajowej. W 1945 r. wróciłem do kraju i pracowałem w Gdańsku
przy odbudowie kolei.
Ciężkie warunki wojenne i po wojnie; jak przeżycie obozu pracy w Niemczech, służba w
Armii Krajowej, praca przy odbudowie kolei poważnie nadwyrężyły me zdrowie. Czakramy
straciły równowagę. Nie regularnie pracowały Muladhara, Swadistana i Manipura. W 1947 r.
założyłem rodzinę. W 1948 r. obudził się czakram Adźna czyli energia światła. Czakramy budziły
się oddolnie po kolei czyli pierwszy Annahata, drugi Wiszuda, trzeci Adźna. Są one mocami
psychicznymi jako druga siła, tak zwana Energia Pingala (+) ze znaczkiem plusowym czyli energia
psychiczna.
Energia nadeteryczna.
Jest to siła, która służy mi do wykrywania chorób. Intuicyjnie widzę ją trzecim okiem -
Adźną. Pozytywne myślenie, silna wola i wiara w siebie to trzy czynniki, które usunęły zachwiania
moich czakramów i nastąpiła między nimi równowaga.
4
To było moje drugie życie.
Samandhi-komunię, czyli równowagę między stanem fizycznym a psychicznym, uzyskałem
mając 35lat. Wyzbyłem się wad, zaszczepiłem w sobie cnoty. Energia fizyczna i psychiczna to siły,
które ujarzmiłem i służą mi teraz do wykrywania i usuwania chorób. Wszystkie moje komórki
wysyłają prostolinijne światło i zabijają bakterie i wirusy. Nie ulegam epidemiom.
W 1954 r. zmarł mój ojciec Eugeniusz. Opiekowała się nim siostra, która mieszka w
Gdańsku od 1945 r. Ojciec był aktywistą chrześcijańskim, kolportował pisma: „Królowa
Apostołów” i „Rycerz Niepokalanej”, za te i inne zasługi otrzymał od Ojca Świętego medal. Ma
udział w misyjnych mszach świętych, które są codziennie odprawiane przez Księży Werbistów w
Zakopanem.
Łódź
Dorosłe życie trwało 22 lata
.
W 1947 r. zawarłem pierwszy związek małżeński. Żona
Helena, była śpiewaczką w Chórze Kościelnym Św. Piotra i Pawła
w Łodzi. W 1950 r. urodził się syn. Żona zachorowała. Mnie w
płucach zrobiły się nacieki ropne. Zaczynam chorować. Trudno
oddychać. Zimne i zanieczyszczone powietrze z odpadami z
chemicznych fabryk robi mi spustoszenie w płucach. Straciły
między sobą równowagę czakramy, osłabł Muladhara, Manipura.
Na swój koszt przesiedliłem się z rodziną do Bieszczad. Na
szczęście Adźna przyszedł z pomocą i swym promieniowaniem
wzmocnił słabe czakramy. Po przeszło 20 latach odzyskałem
zdrowie. Przyczynił się do tego również klimat podgórski.
Zabijałem prątki Kocha przez zjadanie czosnku, picie tranu,
pożywienie jarskie, silną wolą, wiarą w siebie. Ropę usunąłem
odpowiednimi wdechami powietrza, płuca zwapniłem specjalną
kuracją jedząc wygotowane kości zwierzęce. Gdybym w tym czasie myślał negatywne, to z
pewnością bym się załamał, a choroba zaprowadziłaby mnie do grobu. Walczyłem z nią i została
pokonana. Takim sposobem wzmocniły się układy immulogiczne. Pokonałem po raz trzeci własną
śmierć.
Uzyskałem trzecią siłę w równowadze
Ida i Pingala
jest to energia ponad-atomiczna.
Zaopiekowałem się rodziną. Uzyskałem niezwykłe właściwości jogiczne m.in. mam dar
przewidywania różnych życiowych sytuacji oraz zapobieganie nieprzewidzianym stratom.
Było to moje trzecie życie.
5
[ Pobierz całość w formacie PDF ]