Stephanie Laurens - Narzeczona Diabła, Laurens Stephanie

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
Rozdziaþ 1
V
KsiħŇna jest wielce... wielce... hm, jest doprawdy niezwykle czarujĢcĢ osobĢ. Jest
taka... - pan Postlethwaite, pastor z Somersham, gestykulowaþ zamaszyĻcie z
anielskim uĻmiechem - taka kontynentalna, jeĻli wie pani, co mam na myĻli.
Honoria WethĢrby, stojĢca przy furtce domu pastora w oczekiwaniu na
sprowadzenie dwukþki, Ňaþowaþa, Ňe tego nie wie. WyciĢganie informacji z
miejscowego duchownego stanowiþo zawsze jedno z pierwszych dziaþaı, ktre
podejmowaþa, obejmujĢc nowa posadħ. Niestety, chociaŇ jej potrzeba informacji byþa
teraz bardziej palĢca niŇ zwykle, uwagi pana Postlethwaite'a wydawaþy siħ zbyt
mgliste, by z nich skorzystaę. Skinħþa gþowĢ zachħcajĢco i podchwyciþa sþowa, w
ktrych coĻ mogþo siħ kryę.
V
Czy ksiħŇna urodziþa siħ za granicĢ?
V
KsiħŇna-wdowa - rozpromieniþ siħ pastor Postlethwaite. - Woli, by tak jĢ teraz
nazywano. Ale czy jest i uclzoziemkĢ? - Przekrzywiwszy gþowħ na bok,
zastanawiaþ siħ nad tym. - SĢdzħ, Ňe moŇna tak powiedzieę. Urodziþa siħ i
wychowaþa we Francji. Ale przebywa wĻrd nas od tak dawna, Ňe wydaje siħ, iŇ
wrosþa w krajobraz. W rzeczy samej - zalĻniþy mu oczy -jest czymĻ na ksztaþt
gwiazdy w naszym ograniczonym Ļwiecie.
Honoria z trudem sumowaþa kolejne fakty. Istniaþ jednak powd, dla ktrego
musiaþa zebraę ich wiħcej.
V
Czy ksiħŇna-wdowa naleŇy do tutejszej kongregacji? Nie widziaþam tu Ňadnych
ksiĢŇħcych herbw. - RzucajĢc okiem na þadny kamienny koĻciþ za domem
pastora, przypomniaþa sobie liczne inskrypcje upamiħtniajĢce zmarþych z
najrŇniejszych arystokratycznych rodw, w tym jakichĻ tam przodkw rodziny
Claypole, ktrej domownikiem staþa siħ w ubiegþĢ niedzielħ. Jednak nigdzie nie
natrafiþa na Ňadne ksiĢŇħce tablice z pomocnymi inskrypcjami zdradzajĢcymi
nazwisko i tytuþ.
V
Niekiedy uczestniczy w naboŇeıstwach - odparþ pastor. - Ale w Somersham Place
znajduje siħ prywatna kaplica, w doprawdy piħknym miejscu. Kapelanem jest tam
pan Merryweather. KsiħŇna to bardzo poboŇna osoba. - Pastor pokrħciþ gþowĢ. -
Nie jest to, niestety, typowa cecha tej rodziny.
Honoria z trudem powstrzymaþa siħ od zazgrzytania zħbami. Jakiej rodziny?
Polowaþa na tħ informacjħ od trzech dni. Skoro jej nowa pracodawczyni, lady
Claypole, wydawaþa siħ pewna, Ňe przeznaczeniem jej crki Melissy - obecnej
podopiecznej Honorii -jest zostaę kolejnĢ ksiħŇnĢ, byþoby rozsĢdnie dowiedzieę siħ
ile siħ tylko da o ksiħciu i jego rodzinie. Pomogþoby w tym poznanie jego nazwiska.
Z wyboru Honoria spħdzaþa niewiele czasu w towarzystwie osb z wyŇszych
sfer, ale dziħki dþugim listom od swego brata Michaela miaþa wiarygodne informacje
o tym, co siħ obecnie dziaþo wĻrd rodw tworzĢcych elitarny krĢg - krĢg, w ktrym
sama przyszþa na Ļwiat. Gdyby poznaþa nazwisko, od razu wiedziaþaby o wiele
wiħcej.
Jednak choę w niedzielħ lady Claypole przez caþĢ koszmarnĢ godzinħ z
najdrobniejszymi szczegþami wyjaĻniaþa, dlaczego to wþaĻnie Melissa miaþaby
zostaę ksiħŇnĢ, nie wymieniþa nazwiska ksiĢŇħcego szczħĻciarza. ZakþadajĢc, Ňe doĻę
þatwo siħ tego dowie, Honoria nie wypytywaþa o to jej lordowskiej moĻci. Dopiero co
poznaþa tħ kobietħ; obwieszczanie jej swojej niewiedzy nie wydawaþo siħ rozsĢdne.
Po zaznajomieniu siħ z MelissĢ i jej mþodszĢ siostrĢ Anna-bel odrzuciþa stanowczo
wszelkĢ myĻl o pytaniu dziewczĢt. Okazywanie ignorancji wobec podopiecznych
byþoby ĻciĢganiem na siebie kþopotw. Z tego samego powodu powstrzymaþa siħ
przed wypytywaniem sþuŇby w Claypole Hall. Przekonana, Ňe dowie siħ, czego tylko
dusza zapragnie, gdy zjawi siħ na spotkaniu miejscowego kþka parafialnego, tak
zorganizowaþa sobie popoþudniowe wychodne, by pokrywaþo siħ z tym najbardziej
uŇytecznym spoĻrd wiejskich zgromadzeı.
Zapomniaþa, Ňe w tak maþej spoþecznoĻci ksiĢŇħ i ksiħŇna-wdowa zawsze bħdĢ
okreĻlani wyþĢcznie ty-tuþami. SĢsiedzi wiedzieli, o kim mowa - a Honoria nadal nie!
Niestety, wyraŅna pogarda, z jakĢ inne panie postrzegaþy ksiĢŇħce aspiracje lady
Claypole, sprawiaþa teŇ, Ňe zadanie prostego pytania wydawaþo lic zbyt niezrħczne.
NiezraŇona Honoria wytrwaþa na przydþugim spotkaniu dotyczĢcym zgromadzenia
liinduszy na wymianħ wiekowego dachu koĻcioþa, po czym przeszukaþa sam koĻciþ,
odczytujĢc wszystkie tablice, jakie tylko udaþo jej siħ wypatrzyę. Wszystko na
prŇno.
Wziħþa gþħboki oddech, szykujĢc siħ do wyznania swojej niewiedzy.
V
Do jakiej...
V
Tu jesteĻ, Ralph! - Pani Postlethwaite z haþasem pojawiþa siħ na ĻcieŇce. - Przykro
mi, Ňe przerywam, moja droga. - Kobieta uĻmiechnħþa siħ do Honorii, po czym
spojrzaþa na swego maþŇonka. - Przyszedþ chþopak od pani Mickleham. Starsza
pani prosi, ŇebyĻ zaraz do niej przyszedþ.
V
A, tu panienka jest.
Honoria odwrciþa siħ i zobaczyþa koĻcielnego ogrodnika prowadzĢcego
narowistego siwka, ktrego stajenny z Claypole Hall zaprzĢgþ do dwukþki.
ZaciskajĢc usta, Honoria uprzejmie skinħþa pani Postlethwaite i minħþa furtkħ, ktrĢ
pastor przytrzymaþ dla niej otwartĢ. Z cierpkim uĻmiechem chwyciþa lejce i
pozwoliþa ogrodnikowi pomc sobie wsiĢĻę do powozu.
Pastor Postlethwaite uĻmiechnĢþ siħ. - Spodziewam siħ zobaczyę paniĢ w
niedzielħ, panno Wetherby.
Honoria przytaknħþa dumnie. - Nic nie zdoþa mnie powstrzymaę, pastorze.
I jeŇeli do tej pory nie dowiem siħ, pomyĻlaþa odjeŇdŇajĢc, kim jest ten
szczħĻliwy ksiĢŇħ, to pana nie puszczħ, dopki wszystkiego nie usþyszħ!
PogrĢŇona w niewesoþych rozmyĻlaniach, Honoria przejechaþa przez wieĻ;
kiedy tylko ostatnie domostwa zostaþy w tyle, zdaþa sobie sprawħ, Ňe zbiera siħ na
burzħ. Spojrzaþa w grħ i zobaczyþa ciemne chmury nadciĢgajĢce z zachodu.
Poczuþa przygniatajĢce napiħcie, aŇ ciħŇko jej byþo oddychaę. Spojrzawszy
szybko przed siebie, Honoria skupiþa uwagħ na skrzyŇowaniu drg. Droga do
Chatteris prowadziþa prosto, potem skrħcaþa na pþnoc, prosto w paszczħ burzy; dþuga
aleja do Claypole Hall to kolejne trzy mile.
Uderzyþ jĢ podmuch zawodzĢcego szyderczo wiatru. Chciaþa ruszyę naprzd,
ale siwek siħ zaparþ. OpanowujĢc konia, Honoria zbesztaþa sama siebie, Ňe zostaþa we
wsi tak dþugo. Nazwisko ksiħcia nie byþo sprawĢ Ňycia i Ļmierci. Za to burza -
owszem.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]