Straz 2012 1, STRAŻ

[ Pobierz całość w formacie PDF ]
STYCZEŃ – LUTY – MARZEC 2012 – NR 1
„Na
S
TRAŻY
swej stać będę...”
„Przychodzi poranek, a także i noc.”
– Abakuk 2:1; Izajasz 21:11-12 –
ROK LXXVI NR 1/2012
Mąż boleści i cierpienia ................... 3
On niemoce nasze wziął na siebie ... 7
Narodziny Pastora .......................... 12
Przez Pacyfi k – do widzenia! ......... 14
Szlachetność zwycięża ................... 18
Jemu należy się cześć ..................... 19
Kozioł Pański i wypuszczalny ....... 20
Żenić się, czy nie? .......................... 21
Widoki z Wieży – 1912 .................. 23
Podróż dookoła świata
.........................
24
„Na ziemi uciśnienie narodów z rozpaczą” (Łukasz
21:28). „Ale wam, którzy się boicie Imienia mego,
wznijdzie słońce sprawiedliwości” – Malachiasz 4:2.
C
ZASOPI
SMO
TO
I
JEGO
P
OSŁA
NNICTWO
Czasopismo to mocno stoi na stanowisku obrony jedynego prawdziwego fundamentu chrześci jańskiej nadziei, który
obecnie jest powszechnie podważany – odkupienia przez kosztowną krew „człowieka Jezusa Chrystusa, który dał samego
siebie na
okup
za wszystkich”
(1 Piotra 1:19; 1 Tym. 2:6). W budowaniu na tym pewnym fundamencie złota, srebra i drogich
kamieni (1 Kor. 3:11-15; 2 Piotra 1:5-11) Słowa Bożego, jego posłannictwem jest objaśnianie „wszystkim, jaka by była
społeczność onej tajemnicy zakrytej od wieków w Bogu, (...) aby teraz przez zbór wiadoma była (...) nader rozliczna mądrość
Boża, która inszych wieków nie była znajoma synom ludzkim, jako teraz objawiona jest”
(Efezj. 3:5-9,10).
Jest ono wolne od ulegania jakimkolwiek podziałom, sekciarstwu czy wierzeniom ludzkim i pragnie, aby każdy tutaj
wy rażany pogląd był coraz pełniej poddany woli Bożej w Chrystusie, tak jak jest on przedstawiony w Piśmie Świętym.
Dlatego też śmiało może ono ogłaszać to, co Pan powiedział – według Boskiej mądrości, którą dane jest nam pojmować.
Jego stanowisko nie jest dogmatyczne, lecz zdecydowane, ponieważ wiemy, na czym budujemy, niezachwianie wierząc w
mocne obietnice Boże. Jest ono redagowane z wiarą, że będzie używane tylko i wyłącznie w służbie Bogu. Stąd też decyzja
o tym, co ukaże się na jego łamach, a co nie, musi wynikać z rozeznania Jego dobrego upodobania i nauki Jego Słowa
dla budowania Jego ludu w łasce i znajomości. Nie tylko więc zachęcamy, ale i nalegamy, aby czytelnicy sprawdzali, czy
opinie ukazujące się w tym czasopiśmie wytrzymują krytykę nieomylnego Słowa Bożego, do którego często odwołujemy
się, aby taką próbę ułatwiać.
[
Zion’s Watch Tower
, 1 stycznia 1895, R-1750]
W
EDŁUG
NASZEGO
ZROZUMIENIA
P
ISMO
Ś
WIĘTE
WYRAŹNIE
UCZY
:
... że Kościół jest „Świątynią Boga żywego” – a szczególnie „Jego dziełem” i że proces jego budowy trwa przez cały
Wiek Ewangelii – odkąd Chrystus stał się Zbawicielem świata i „gruntownym kamieniem węgielnym” tej Świątyni,
za której pośrednictwem po zakończeniu jej budowy wszyscy ludzie otrzymają Boże błogosławieństwo i znajdą
przystęp do Niego – 1 Kor. 3:16-17; Efezj. 2:20-22; 1 Mojż. 28:14; Gal. 3:29;
... że w międzyczasie trwa proces obciosywania, kształtowania i polerowania ofi arowanych, wierzących w Chrystusowe
pojednanie za grzech. Gdy ostatni z tych „żywych kamieni”, „wybranych i kosztownych” będzie gotowy, wówczas
wielki Mistrz Budowniczy zgromadzi wszystkich razem w Pierwszym Zmartwychwstaniu, a Świątynia zostanie
napełniona chwałą i przez okres Tysiąclecia będzie miejscem spotkania Boga z ludźmi – Obj. 15:5-8;
... że gruntem nadziei tak dla Kościoła, jak i świata jest to, że „Jezus Chrystus z łaski Bożej za wszystkich śmierci skosz-
tował”, będąc „okupem za wszystkich”, który też będzie „we właściwym czasie” „prawdziwą światłością, która
oświeca każdego człowieka przychodzącego na świat” – Hebr. 2:9; Jan 1:9; 1 Tym. 2:5-6;
... że nadzieją Kościoła jest obietnica, iż ujrzy Pana swego „tak jak On jest”, będąc „uczestnikiem boskiej natury”, współ-
dziedzicem Jego chwały – 1 Jana 3:2; Jan 17:24; Rzym. 8:17; 2 Piotra 1:4;
... że obecnym zadaniem Kościoła jest doskonalenie się w świętości ku przyszłej służbie, rozwijanie się we wszystkich
łaskach, aby być świadkami Bożymi wobec świata i przygotować się do sprawowania usługi królów i kapłanów
w przyszłym wieku – Efezj. 4:12; Mat. 24:14; Obj. 1:6; Obj. 20:6;
... że nadzieja dla świata spoczywa w błogosławieństwach znajomości i sposobności, które mają zostać udzielone
wszyst-
kim
za pośrednictwem Tysiącletniego Królestwa – restytucji (naprawienia) tego wszystkiego, co zostało utracone
w Adamie, przez Zbawiciela i Jego uwielbiony Kościół dla wszystkich posłusznych, chętnie słuchających „Jego
głosu” – Dzieje Ap. 3:19-23; Izaj. 35.
[
Zion’s Watch Tower
, 1 stycznia 1895, R-1750]
STRAŻ i Zwiastun Obecności Chrystusa
Kwartalnik poświęcony naukom biblijnym
dla chwały Boga i duchowego dobra Jego ludu
Czasopismo „S
TRAŻ
” jest zasadniczo bezpłatne. Można
jednak przyczyniać się do jego fi nansowania. Chętnych
prosimy o kontakt na podane obok adresy. Chęć prenumeraty
można zgłaszać pisemnie na adres pocztowy lub wypełniając
formularz rejestracyjny na witrynie internetowej. Ze względu
na koszty przesyłki mile widziane są zamówienia zbiorowe.
Wydawnictwo „S
TRAŻ

, Skr. Poczt. 13, 78-210 Białogard 2
E-mail:
redakcja@straz.at
Internet:
Czasopismo S
TRAŻ
zamieszcza wyłącznie teksty z wydaw-
nictw autoryzowanych przez C. T. Russella. W większości są
to niepublikowane jeszcze w języku polskim tłumaczenia ar-
tykułów z czasopisma T
HE
W
ATCH
T
OWER
, ale także okoliczno-
ściowo z innych czasopism, biuletynów konwencyjnych oraz
materiałów historycznych. S
TRAŻ
jest kontynuacją czasopisma
publikowanego od 1915 roku jako polska wersja T
HE
W
ATCH
T
OWER
, które za wiedzą C. T. Russella prowadził Hipolit
Oleszyński. Po zmianach w Redakcji założył on w 1919 roku
niezależne czasopismo, które od maja 1925 roku nosiło nazwę
S
TRAŻ
i było prowadzone przez niego aż do jego śmierci w
1930 r. Czasopismo było wydawane nadal – do 1983 roku w
USA, a w latach 1987-1995 we Francji i łącznie przez 71 lat
wiernie dostarczało duchowego pokarmu w języku polskim.
Jego wznowienie w 2008 r. ma w zamyśle zachowanie stulet-
niej równoległości z czasopismem T
HE
W
ATCH
T
OWER
.
W tym numerze
przedstawiamy kazanie oraz artykuł na
podobny temat: Cierpiącego Sługi Pańskiego z 53. rozdziału
Proroctwa Izajasza. Ma to związek ze zbliżającym się dniem
Pamiątki śmierci Jezusa, który rozpoczyna się 5 kwietnia po
zachodzie słońca. Drugim wiodącym tematem jest podróż
misyjna dookoła świata, odbyta przez Pastora Russella wraz
z grupą sześciu braci w okresie od grudnia 1911 do marca
1912. W kilku tekstach i zdjęciach prezentujemy to ważne
kaznodziejskie przedsięwzięcie. Relacjonuje je br. Jones
w serii listów przesyłanych z podróży do jego rodzimego
zgromadzenia w Chicago. Oprócz tego zamieszczamy lekcję
„Międzynarodowej Szkoły Biblijnej” oraz aktualne na prze-
łomie roku podsumowanie bieżącej działalności. Interesująca
też wydała nam się publikacja listu w sprawie zawierania
małżeństw. Świadczy on, jak bardzo aktualne było oczekiwa-
nie na zakończenie misji Kościoła. Zachęcamy do czytania!
 ROK LXXVI
STYCZEŃ – LUTY – MARZEC
NR 1/2012
Mąż boleści i cierpienia
„Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, mąż boleści, doświadczony w cierpieniu”
– Izaj. 53:3.
Dobroć i boleść z natury nie łączą się z sobą w naszych
umysłach. Podobnie też stwierdzenie: „Ten, kto grzeszy,
będzie cierpiał” nie bardzo nas przekonuje. Trudno nam
przyjąć, że nasz wielki Stwórca oraz święci aniołowie
z zastępów niebiańskich są smutni, pełni współczucia,
ogarnięci boleścią; przeciwnie, w sposób naturalny
i słuszny z niebiańską czystością kojarzy nam się myśl,
że nie ma tam ani nocy, ani chmur, ani mroku, ani bólu,
ani płaczu, ani umierania, a jednak to samo Pismo Święte,
które nas zapewnia, że nasz Pan Jezus był święty, niewin-
ny, niepokalany, odłączony od grzeszników, przedstawia
Go nam jako męża boleści, doświadczonego w cierpie-
niu. Dlaczego tak jest? Dlaczego doświadczenia Pana tak
bardzo różniły się od naszych wyobrażeń o tym, co mo-
głoby spotkać istotę doskonałą? Pismo Święte wyraźnie
zaznacza, że grzech jest przyczyną wszystkich naszych
cierpień i problemów. Posłuchajmy Apostoła: „Przez
jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech
śmierć; tak też na wszystkich ludzi śmierć przyszła, po-
nieważ wszyscy zgrzeszyli” – Rzym. 5:12.
Nasze cierpienia są zatem częścią kary za grzech,
przejawami wyroku śmierci wykonującego się w nas
jako przestępcach Boskiego prawa. To prawda – ów
wyrok nie spotkał bezpośrednio nas, lecz naszych pierw-
szych rodziców, ale odziedziczywszy po nich wszystko,
co mogli nam dać, znaleźliśmy się w tym stanie dzie-
dziczenia niedoskonałych i przeklętych warunków. „Oto
w nieprawości poczęty jestem, a w grzechu poczęła mię
matka moja” – Psalm 51:7.
„Nie ma sprawiedliwego ani jednego” – Rzym. 3:10.
I dlatego odpowiedzialności za nasze cierpienia, nasz
ból, nasze problemy chętnie upatrujemy w tym, że jeste-
śmy grzesznikami. Nasze pytanie jest jednak takie: Jak
i dlaczego nasz Odkupiciel był mężem boleści, doświad-
czonym w cierpieniu, chociaż nie był grzesznikiem, choć
nie był spadkobiercą słabego i niedoskonałego stanu
ludzkiego rodu, ale otrzymał swe życie bezpośrednio
od Ojca, przeniesionym będąc ze stanu niebiańskiego?
grzechu otoczenia upadłej ludzkości, znacznie bardziej
zdawał sobie sprawę z mroku i ponurości grzechu
i śmierci niż ktokolwiek z Adamowej rasy, niż ktokol-
wiek spośród tych, do których się przyłączył. Oni byli
zrodzeni w ciemności grzechu, w wynikającej z niego
słabości i deprawacji oraz w cierpieniu i umieraniu, jakie
się z tym wiązało. Nie znając nigdy innych warunków,
przyzwyczaili się oni w pewnym stopniu do tych oko-
liczności, tak jak i ludzkość czyni dzisiaj. Jednakże, nie
przecząc apostolskiemu oświadczeniu, że „całe stworze-
nie wespół wzdycha i wespół boleje”, jest wielu spośród
naszej rasy, którzy niedostatecznie uświadamiają sobie
swój stan, żeby nad sobą boleć. Przytępieni fi zycznie,
moralnie i umysłowo, skarłowaciali i otępieni, nie
potrafi ą ocenić głębi swego nędznego, upadłego stanu
i do pewnego stopnia ich niewiedza i zamroczenie są
dla nich przyjemne.
I dla kontrastu – musimy zauważać to, że dla naszego
Pana Jezusa było niemożliwością stać się kimś innym niż
mężem boleści, świadomym niemocy, gdy weźmie się
pod uwagę, jak szlachetne było Jego serce, jak czyste,
prawdziwe i kochające i jak nagle „zanurzony” został
w te niesprzyjające okoliczności. Zilustrujmy to naszym
własnym doświadczeniem. Niech ktoś, kto wychowy-
wał się w socjalnie i fi zycznie przyjaznych warunkach,
pośród wyrafi nowanych upodobań i gustów estetycz-
nych, zwiedzi zacofany kraj i stanie się świadkiem jego
zepsucia lub niech odwiedzi slumsy we własnym kraju
i zetknie się z ludźmi upadłymi, zdeprawowanymi, ze
społecznych nizin – wówczas skrajnie niesmaczne od-
czucia, widoki, dźwięki i zapachy będą budzić w nim
wstręt w każdym sensie tego słowa i – w zależności
od tego, na ile jego serce skłonne jest do współczucia
dla innych – będzie on odczuwał ból i współczucie dla
owych nieszczęśników w stopniu znacznie większym niż
oni czują względem samych siebie. Przyzwyczajeni do
takiego otoczenia, stali się stopniowo zahartowani, a na-
wet nauczyli się czerpać w pewnej mierze przyjemność
z widoków i dźwięków, które rażą i przygnębiają ludzi
bardziej wytwornych. Patrząc z tego punktu widzenia,
trudno się dziwić, że nasz Pan, choć wcześniej przyzwy-
czajony był do pełni radości, gdy został przeniesiony
do ludzkich warunków, był w sposób wyróżniający się
mężem boleści i bardziej świadomym niemocy niż inni.
C
O
I
JAK
ZNOSIŁ
Niewielka refl eksja poświadczy, że nasz Odkupiciel,
który nie znał grzechu i który wcześniej przebywał z Oj-
cem i świętymi w niebie, przeniesiony z niebiańskiego do
ziemskiego stanu, z otoczenia niebiańskiego do pełnego
 S
TRAŻ
4
1/2012
N
ASZE
BOLEŚCI
,
NASZE
CIERPIENIA
Kontekst potwierdza tę myśl, stwierdzając: „Zaiste
on niemocy nasze wziął na się, a boleści nasze własne
nosił” [Izaj. 53:4].
To nasz stan skłonił naszego drogiego Odkupiciela do
tego, że smucił się i odczuwał boleść, posiadając pełne
zrozumienia współczucie; to nasz bezradny i godny po-
żałowania stan jako przeklętych grzeszników, wywołał
Jego łzy, gdy „Jezus zapłakał”.
Nie ma w Piśmie Świętym ani słowa o tym, żeby Je-
zus się śmiał; okoliczności widziane Jego oczyma były
zbyt poważne. Ród ludzki znajdował się pod wyrokiem
śmierci, a umysłowe, moralne i fi zyczne choroby trawiły
go i sprawiały, że staczał się w dół, do grobu. Obraz ten
wystarczy, by wzbudzić współczucie wszystkich – rasa
stworzona na wyobrażenie i podobieństwo Boże, wraz
z korzystnymi zarządzeniami, by mieć pokój, powodze-
nie i wieczne życie, popadła w nędzny stan, w jakim
znalazło się też otoczenie Zbawiciela. Ale choć naród
żydowski posiadał pod każdym względem przewagę, po-
nieważ Boża łaska objawiała się dla nich poprzez Zakon,
poprzez świadectwa proroków itd., tak że znajdował się
on na wyższym poziomie niż pozostała ludzkość, to jed-
nak nawet pośród tych, z którymi Mistrz przebywał, mu-
siało go przerażać, że zamiast miłości, żalu i współczucia
oraz braterskiej uprzejmości, łagodności i cierpliwości,
a także wszystkich łask ducha, do jakich nawykł, zmu-
szony był patrzeć na to, że panuje między nimi całkiem
odwrotny duch – duch samolubstwa, nienawiści, złości,
złośliwości, kłótni, bałwochwalczego stosunku do nazw,
sławy i bogactwa oraz zupełnej niemal ślepoty na miłość
i lojalność względem Boga, która powinna całkowicie
napełniać ich serca, jak i na Złotą Regułę, jaka powinna
kierować ich wzajemnym odnoszeniem się do siebie.
Nic dziwnego, że nasz Odkupiciel był mężem boleści,
zaznajomionym z żalem i smutkiem z naszego powodu
oraz przejawiającym ubolewanie dla naszego stanu.
Rzeczywiście, smutek, żal i współczucie przybrały
praktyczną formę w postaci zapłacenia ceny okupowej
za grzechy całego świata. Nie sympatyzujemy z tymi,
co twierdzą, że są mądrzejsi, niż jest napisane, którzy
utrzymują, że śmierć Chrystusa nie była konieczna jako
przebłaganie i zadośćuczynienie za nasze grzechy. Nie
solidaryzujemy się z sugestią, jakoby Bóg nie żądał
ofi ary. Wszystko w Piśmie Świętym, jak i wszelkie
fakty historyczne pokazują, że bez przelania krwi nie
ma odpuszczenia grzechów. Karą za grzech pozostałaby
śmierć, a stan świata byłby beznadziejny, gdyby Odku-
piciel nie zajął miejsca pierwszego grzesznika, przez
którego cały ród znalazł się pod przekleństwem, pod
karą śmierci. Gdyby wyrok śmierci nie dotknął owego
świętego, niewinnego, niepokalanego i odłączonego od
grzeszników, nigdy nie byłoby zmartwychwstania od
umarłych, nigdy nie byłoby odwrotu od mocy grobu,
mocy szeolu, mocy hadesu. Dopóki nad ludzkością
wisiałby pierwotny wyrok, dopóty nie mógłby nastać
Wiek Tysiąclecia, „czas restytucji”.
„W
YKUPIENI
DROGĄ
KRWIĄ

Zgadza się to z przewijającą się przez całe Pismo
Święte myślą, że nasz ród został nabyty przez Odkupi-
ciela, że jesteśmy kupieni aż za cenę kosztownej krwi
Chrystusa – wykupieni od wyroku sprawiedliwości,
a cena ofi ary naszego Pana została zapłacona dla uspra-
wiedliwienia i w zgodzie z Bożym planem, w którym
objawiła się zarówno miłość, jak i sprawiedliwość Boga.
Taka jest istota Ewangelii – Jezus umarł i przez zasługę
Jego ofi ary mamy odpuszczenie; grzechy i niedosko-
nałości naszej rasy mogą być usunięte przez Boską
sprawiedliwość, a ci, co kiedyś zostali skazani na śmierć,
mogą wiecznie korzystać z możliwości życia przez Tego,
który nas umiłował i kupił swoją drogocenną krwią. Kto
usłyszy to poselstwo, ma możność przyjęcia Dawcy
Żywota i stania się Jego naśladowcą.
To prawda, w obecnym czasie niewielu słyszy te
dobre wieści jasno i wyraźnie, ale mamy zapewnienie,
że w odpowiednim czasie wszystkie ślepe oczy zostaną
otworzone, a niesłyszące uszy usłyszą – wszyscy po-
znają Boże miłosierdzie, dobroć, miłość i opiekę. To ze
względu na perspektywę końcowych rezultatów owego
wielkiego dzieła odkupienia aniołowie śpiewali w dzień
narodzin naszego Odkupiciela: „Zwiastuję wam radość
wielką, która będzie wszystkiemu ludowi: (...) zbawiciel,
który jest Chrystus Pan” – Łuk. 2:10.
„S
PRAWIEDLIWY
ZA
NIESPRAWIEDLIWYCH

Jednak samo użalanie się nad nami i zasmucanie nad
naszym opłakanym stanem na niewiele by się zdało;
było potrzebne coś więcej, i nasz Pan to dla nas uczy-
nił. Adamowi została wymierzona kara, która stała się
udziałem całego jego potomstwa. Karą dla niego była
śmierć (a nie kara wiecznych mąk). Czytamy: „śmiercią
umrzesz”, „boś proch, i w proch się obrócisz”, „dusza,
która grzeszy, ta umrze” [1 Mojż. 2:17, 3:19; Ezech.
18:4]. Ponieważ wszystkie dusze wywodzą się z lędźwi
Adamowych, każda zatem ludzka dusza była pod tą karą
z powodu niedoskonałości, będąc niezdolną do przypo-
dobania się Bogu. Najpierw było potrzebne coś więcej
niż smutek, żal i współczucie, i nasz Pan uczynił to dla
naszego rodu. Umarł, jak oświadcza Apostoł: „Chrystus
umarł za grzechy nasze według Pism” [1 Kor. 15:3]
oraz „Chrystus raz za grzechy cierpiał, sprawiedliwy
za niesprawiedliwych, aby nas przywiódł do Boga”
[1 Piotra 3:18].
W
YBAWIENIE
SIĘ
OPÓŹNIA
Uzasadnione jest pytanie: Dlaczego przekleństwo
śmierci nie zostało zdjęte z ludzkości, jeżeli jest prawdą,
że Jezus zapłacił cenę okupu i odkupił nas przez ofi arę
ze swego życia? Odpowiadamy, że drogi Boże są wyższe
niż drogi ludzkie, a plany Boga przewyższają plany czło-
wieka. Bóg zamierzył wyższe, potężniejsze i bardziej
całościowe zbawienie niż takie, o jakim człowiek mógł
w ogóle zamarzyć. Planuje On zbawienie bezgraniczne
1/2012
S
TRAŻ
dla wszystkich, którzy przyjdą do Ojca przez Niego –
przez Jezusa.
Dzieło zbawienia dzieli się na dwie wielkie części,
z których jedna jest już teraz w toku, a inna zacznie
się, gdy obecna się zakończy. Pierwsza część Boskiego
planu zbawienia odnosi się do Kościoła, czyli Małego
Stadka, oraz do „domu wiary”, przy czym obie te grupy
są oddzielone i różne od świata w ogólności, wobec któ-
rego nie są obecnie prowadzone szczególne działania.
Poselstwo sprawiedliwości Boga, upadły stan człowie-
ka i środek zaradczy przygotowany w Jezusie są teraz
głoszone po to, by ci, co mają uszy ku słuchaniu, mogli
być pozyskani i otrzymać błogosławieństwo. To błogo-
sławieństwo, które wynika z wiary, nie może obecnie
objąć wszystkich, ani też nie jest Boskim zamiarem,
aby objęło ono wszystkich w obecnym czasie. Jest ono
zamierzone jedynie dla wybrania spośród narodów ludu
dla imienia Jego – „maluczkiego stadka” (Dzieje Ap.
15:14; Łuk. 12:32).
Błogosławieństwo dociera od razu do tych, którzy
teraz choćby w niewielkim stopniu słyszą i widzą, jeśli
tylko będą posłuszni; my zaś słusznie mówimy o nich
jako o zbawionych od momentu przyjęcia Pana i poświę-
cenia Mu swych serc; gdy się tak jednak wyrażamy, że
oni są zbawieni, mówimy przez wiarę w Boską obietnicę,
mówimy o „Panu i Zbawicielu Jezusie Chrystusie”.
Mówimy o tym, że są zbawieni w tym sensie, że
grzech już więcej nad nimi nie panuje. Mówimy o zba-
wieniu od śmierci, ponieważ mamy wiarę w Boga
i w zmartwychwstanie od umarłych, ale rzeczywiste
zbawienie ma być dane Kościołowi i „domowi wiary”
we wtórym przyjściu Pana, gdyż, jak stwierdza Apostoł
– „W tej bowiem nadziei zbawieni jesteśmy” [Rzym.
8:24 NB] – nie zbawieni aktualnie, bo też i nie będziemy,
aż dokona się nasza przemiana w zmartwychwstaniu,
kończąc to, czego przedsmak mamy już teraz w naszych
sercach przez wiarę.
5
„Weselcie się z weselącymi się, płaczcie z płaczący-
mi” – Rzym. 12:15; oto, co mówi do tej samej klasy:
„Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą
pocieszeni” – Mat. 5:4 NB i znów: „Zaprawdę, zaprawdę
powiadam wam: Wy płakać i narzekać będziecie, a świat
się będzie weselił; wy smutni będziecie, ale smutek wasz
w radość się zamieni” – Jan 16:20 NB.
„Z
PORANKU
WESELE

Prorok oznajmił: „Z wieczora bywa płacz, ale z poran-
ku wesele” [Psalm 30:6] – o poranku zmartwychwstania,
o poranku Bożej łaski, o poranku usunięcia przekleń-
stwa, o poranku zajaśnienia Słońca Sprawiedliwości dla
błogosławienia świata, dla uzdrowienia jego choroby
grzechu oraz celem rozproszenia warunków śmierci
dla wszystkich, którzy zechcą przyjąć Boskie łaski,
naówczas darmo zaoferowane. Będzie to ponadto czas
szczególnej radości i wesela Kościoła, „domu wiary”.
W najpełniejszym sensie wejdziemy wtedy do radości
naszego Pana, do prawdziwej radości, wiecznej radości,
do radości i wesela wynikającego z chwalebnych warun-
ków, jakich dostąpimy, oraz ze wspaniałych przywile-
jów błogosławienia ludzkości, jakie staną się wówczas
naszym udziałem. Tymczasem jednak mamy radość
z wiary, nadziei i ufności, które nie zawiodą, bo miłość
Boża rozlana jest w naszych sercach [Rzym. 5:5 NB].
D
WA
PUNKTY
WIDZENIA
ODNOŚNIE
SMUTKU
I
RADOŚCI
Byłoby błędem z naszej strony uważać, że nasz drogi
Odkupiciel nie miał radości, jak i takim samym błędem
jest sądzić, że Jego naśladowcy nie mają żadnych ra-
dości. Wręcz przeciwnie, utrzymujemy, że posiadają
oni prawdziwe radości, jakich świat nie może docenić.
O Mistrzu czytamy: „Jezus rozradował się w duchu”
[Łuk. 10:21 BT]. Z punktu widzenia ciała znajdował się
On w nieprzyjaznym otoczeniu, ale z punktu widzenia
swego umysłu, swego serca, był On w bardzo uprzywi-
lejowanym stanie. Był zachwycony wolą Bożą; cieszył
się, uzmysławiając sobie, że realizacja Boskiego planu
będzie nie tylko wykonaniem Bożej woli, ale osiągnię-
ciem błogosławieństwa dla wszystkich narodów ziemi,
a przy okazji będzie to dla Niego oznaczało osobiste
uwielbienie wraz z Ojcem, i to taką chwałą, jaką miał
u Niego, zanim powstał świat. Nasz Mistrz, zwracając
się do nas wszystkich, którzy jesteśmy Jego uczniami,
zapewnia nas, że mamy nie tylko przywilej przyłączyć
się do Jego cierpień i boleści, ale przyłączyć się życz-
liwie do Jego radości, Jego weselenia się – zdawania
sobie przez wiarę sprawy ze zwycięstwa, jakim został On
obdarzony i jakie, zgodnie z Jego zapewnienieniem, będą
z Nim dzielić również wszyscy Jego naśladowcy. Nawet
jeśli przychodzi nam cierpieć dla Prawdy, ze względu na
posłuszeństwo Panu, to mamy oparcie w stwierdzeniu:
„Smutek wasz zamieni się w radość” [Jan 16:20 BT], „To
wam powiedziałem, aby radość moja była w was i aby
radość wasza była zupełna” [Jan 15:11 NB].
D
ZIELIMY
J
EGO
CIERPIENIA
I
BOLEŚCI
Ci, co w obecnym czasie doświadczają zbawienia,
włącznie z otrzymaniem ducha świętego, ducha Pań-
skiego zmysłu, są tym samym wznoszeni do nowych
doświadczeń i pobudzani do spoglądania na sprawy
z niemal takiej samej perspektywy, z jakiej widział je
Pan. Takim uczniom Jezusa dana jest możliwość przy-
jęcia Pańskiego punktu widzenia w patrzeniu na grzech,
na ogólnie upadły stan świata, na jego ubóstwo, jego sa-
molubstwo i w stosunku do tego wszystkiego pojawiają
się w nich prawie takie same odczucia, jakie napełniały
serce naszego Mistrza. Stają się też oni w związku z tym
bardziej wrażliwi na cierpienia świata i dogłębniej nad
nim boleją.
Nie jest wprawdzie możliwe, by kiedykolwiek osią-
gnęli tak głęboką ocenę tych spraw, jaką posiadał Mistrz,
ale proporcjonalnie do tego, na ile mają Jego zmysł, Jego
nastawienie, Jego ducha, na tyle też postrzegają sprawy
z Jego punktu zapatrywania. Oto, co mówi On do nas:
[ Pobierz całość w formacie PDF ]